Jak powstało nasze Stowarzyszenie

      Możliwość komentowania Jak powstało nasze Stowarzyszenie została wyłączona

historia stowarzyszenia 23.04.2014Witajcie Drodzy Przyjaciele! Dziś, jak obiecałem, opowiem jak i dlaczego powstało nasze Stowarzyszenie Podaj Łapę. Wszystko zaczęło się od dwóch bezdomnych psów, które dzięki rozpaczliwej prośbie Pani Danusi o ratunek dla nich, zostały w brawurowy sposób wywiezione z osiedla, aby uchronić je przed schroniskiem.

Już wyjaśniam, o co chodzi! Pewnego dnia, to była wrześniowa niedziela 2009, do mojej pani zadzwoniła jej koleżanka, nieżyjąca już dziś, Pani Danusia i poprosiła o pomoc w zabraniu z osiedla dwóch bezdomnych psów. Były one dokarmiane i zaprzyjaźniły się z wieloma mieszkańcami. Okazało się jednak, że znaleźli się też wrogowie, którym one nagle zaczęły przeszkadzać. Zawiadomili odpowiednie służby i psy miały zostać odłowione i wywiezione do schroniska w Nowodworze. Ludzie dzwonili do Straży Miejskiej, prosili żeby je pozostawić, że znajdą im domy, prosiła też Danusia, ale bezskutecznie. Dano termin do poniedziałku. Jeśli nie znikną z osiedla zostaną odwiezione do schroniska. Moja pani, jak się o tym dowiedziała, zaraz pobiegła do sąsiada z klatki, bo słyszała wcześniej, że może by zabrał jednego na działkę. Sąsiad dowiedziawszy się o co chodzi zgodził się natychmiast. Mariola nie pytała nawet czy weźmie oba, to było jasne. Psy zostały złapane i dzięki pomocy Pani Mirosławy przechowane do poniedziałkowego popołudnia na podwórku Jej znajomej. Przyjechała jeszcze Marta i psy zostały odwiezione na działkę Sąsiada. Dziękujemy PANIE TOMKU za wszystko, co Pan dla nas zrobił i za WIELKIE, DOBRE SERCE dla psiaków!
Kuba i Marcel, bo tak je nazwaliśmy, ze względu na dużą odległość działki Pana Tomka, zostały na zimę przeniesione na działkę Marty, gdzie zbudowano dla nich kojec. Były z nami do marca 2010r. Znalazł się dla nich dom – szczęśliwie jeden dla obu, tak więc nie musiały zostać rozdzielone(były bardzo zaprzyjaźnione).
Mariola z Martą jeździły na działkę i smutno im było patrzeć na pusty kojec i budy. W czerwcu Marta zabrała z ulicy bezdomną sukę Inkę , która zamieszkała w kojcu. Potem dołączyły do niej: Kaja, wyratowana przez Agatkę z rąk oprawców, a potem szczeniak z ulicy, Mika. Inka i Mika mieszkają tam do dziś. Dołączyła do nich jeszcze przygarnięta jako szczeniak Dafi.
Przez cały czas słyszałem jak Mariola i Marta rozmawiały o tym, jak pomóc bezdomnym psiakom, których jest tak wiele i żadna z nich nie radzi sobie sama z problemem. Moja pani ciągle gdzieś wydzwaniała. Słyszałem jak rozmawiała z jakąś Strażą dla Zwierząt. Marta też wydzwaniała. Potem spotykały się z Agatką i Anetką. I nic. Zrezygnowane przestawały szukać wyjścia. Potem znowu się spotykały. Tak było do końca 2010 i przez cały 2011r. W 2011 dołączyła do nich Ania, która zebrała z ulicy potrąconego przez samochód starego psa, wyleczyła go i dała mu dom. Znowu debatowały teraz już z Anią. A ja, jak zwykle, musiałem siedzieć sam. Nagle na początku 2012 r. poleciały na jakieś założycielskie zebranie. Okazało się, że zaprosiły wszystkich swoich znajomych, którzy też pomagali zwierzakom i 28. lutego 2012r. powołali razem do istnienia Radzyńskie Stowarzyszenie Podaj Łapę. Muszę tu powiedzieć, że tę dziwną nazwę wymyśliła Mariola, bo jak się komuś pomaga to mówią, że podaje mu się pomocną dłoń. Ponieważ my pomagamy zwierzętom, które mają przecież łapy to dlatego „podaj łapę”. Mariola się uparła, a koleżanki i koledzy zaakceptowali, żeby jej nie robić przykrości. I tak zostało. Marta zawiozła dokumenty do lubelskiego Sądu Administracyjnego, gdzie Stowarzyszenie zarejestrowano i nadano nr KRS. Było to 25. kwietnia 2012roku. Od tej pory staliśmy się pełnoprawną organizacją działającą na rzecz bezdomnych zwierząt. Tak powstało Radzyńskie Stowarzyszenie Na Rzecz Bezdomnych Zwierząt Podaj Łapę. Tak powstało. A dlaczego? Myślę, że z bezsilności. Tak, to bezsilność poszczególnych osób, które od wielu lat pomagały zwierzętom, a ogrom problemu przerósł ich indywidualne możliwości. Dobrze, że wpadły na pomysł, żeby połączyć siły i razem zadziałać. Dołączyli też , tworząc Stowarzyszenie inni Ludzie, którzy wnieśli swoją pracę i pomoc. Trzeba tu koniecznie powiedzieć o Beacie, która zeszłej zimy, w mróz pojechała wynajętym samochodem pod Czemierniki po wyrzuconą do przydrożnego rowu sukę ze szczeniakami i stworzyła potem dom tymczasowy. Trzeba powiedzieć o innych, których wkład w działalność Stowarzyszenia się liczy. Trzeba powiedzieć o utworzonym przez Beatę młodzieżowym wolontariacie przy gimnazjum nr 1 i młodzieży z liceum nr 1, która pomaga w naszych akcjach. Będziemy o nich mówić w innych odcinkach, bo strasznie długo by dziś było, a przecież nie chodzi o zanudzanie.
Miluś. HAU!!!