Tula i cud wigilijny

Opowiemy Wam o Wigilijnym cudzie… Tula nie jest psem, którego można od zaraz zabrać do domu, postawić mu miskę z jedzeniem, przygotować miejsce do spania i codziennie cieszyć się wspólnymi spacerami, zabawą i chwilą pieszczot. Tula boi się ludzi. Została zapewne mocno skrzywdzona i straciła zaufanie do człowieka. Potrzebuje dużo czasu, żeby to zaufanie odzyskać. Nie lubi być dotykana, nie podchodzi do człowieka, unika go, wycofuje się. Najchętniej schowałaby się w najmniejszy kąt i udawałaby niewidzialną. Nie chce współpracować. Jest psem o prawie zerowej szansie na adopcję… Starałyśmy się mimo to poszukać dla niej dobrego miejsca na dom tymczasowy. Dzwoniłyśmy, pytałyśmy różnych znajomych, także człowieka, który ją dokarmiał. Niestety ma już kilka przygarniętych psiaków. Wszystko na nic. Stanęła przed nami wizja schroniska – najczarniejszy z możliwych scenariuszy. Dopadło nas poczucie bezradności i beznadziejności. Kiedy nagle…. W Wigilijny Wieczór jedna z nas dostaje smsa (i nie były to życzenia świąteczne). Była to cudowna wiadomość – rodzina Pana, który dokarmiał Tulę podjęła decyzję o wzięciu jej do siebie! Nie wyobrażacie sobie radości, jaka nas ogarnęła – marzenie spełniło się! Święta to wyjątkowy czas, jak widać także dla psiaków:) dziękujemy Pani Krystyno, Panie Michale i Tobie Natalko:) . Więcej o historii Tulihttps://www.facebook.com/media/set/?set=a.766248003449948.1073741881.391134364294649&type=3