Konflikt psiej khy, khy… kupy. Część I

konfliktMiluś wita wszystkich Przyjaciół! Dziękujemy Panie Burmistrzu!
Tak, bardzo dziękujemy za piękne i funkcjonalne, pierwsze w Radzyniu pojemniki na psie odchody z podajnikami torebek. Wspaniała inicjatywa i nareszcie pewna doza normalności godnej dwudziestego pierwszego wieku, która w innych krajach europejskich jest powszechna już od dawna. Cieszy wiec fakt, że Radzyń jako jeden z prekursorów na naszym terenie te pojemniki wprowadził.
Moja pani pierwsze takie urządzenie zauważyła w poniedziałek 30 marca przy ścieżce rowerowej, a następne we wtorek przy ul. Wyszyńskiego. Była bardzo zadowolona, bo na spacerze z Frędzlem i Misią dwukrotnie z niego skorzystała. Może nie będzie musiała mieć ciągle powypychanych kieszeni od torebek na kupy, które musi nosić wychodząc z nimi. Cieszymy się i prosimy o następne! Zwłaszcza chodzi o ulice, gdzie są domy jednorodzinne i prywatne posesje, gdyż nie ma tam nawet koszy na śmieci. Wyrzucenie napełnionej torebki jest więc niemożliwe. Trzeba ją nieść czasem ok. pół km do najbliższego kosza, co do przyjemności nie należy. Właściciele psów powinni i chcą (przynajmniej ci, którym kulturalne zachowania nie są obce) po swoich podopiecznych sprzątać. Chcą też mieć gdzie wyrzucić ów cuchnący balast. Jak się bowiem okazuje, sprawa psiej kupy urasta do rangi prawdziwego problemu powodującego wiele konfliktów mieszkańców z właścicielami psów. Miałem dziś opisać dokładnie ten właśnie problem, ponieważ staje się on już naprawdę bardzo uciążliwy, a właściciele psów zaczynają czuć się szykanowani. Nie zwalnia ich to oczywiście z obowiązku sprzatania po swoich pupilach, ale nie może też być tak, żeby osoba, która sprzątnęła i trzyma w ręku napełnioną torebkę wysłuchiwała uwag „bo inni nie sprzątają”. Moja pani kilkakrotnie była w takiej sytuacji i wiele razy inne osoby zgłaszały jej swoje przypadki, kiedy doświadczyły takich uwag. Ten temat jednak jest dość długi, dlatego zajmiemy się nim w następnym odcinku. Przesunięcie spowodował fakt, że nagle wynikł szczególny problem związany bardzo ściśle ze sprawą sprzatąnia i dlatego temat podzielimy na dwa odcinki. Chodzi o pilną sprawę, którą znamy z facebooka: pewien pan zadzwonił do stowarzyszenia z nakazem posprzątania psich kup na pewnym odcinku ulicy. Muszę przyznać, że kiedy moja pani przeczytała mi ten wpis „zaniemówiłem”, jeśli można tak powiedzieć o psie. Zaniemówiła też moja pani, a potem oboje wybuchnęliśmy śmiechem, jeśli można tak powiedzieć również o psie. Trzeba przyznać, że ignorancja owego pana jest niebotyczna!!! Bezczelność zaś, jeszcze większa! Na takie dictum można się tylko roześmiać. Drogi Panie NAKAZUJĄCY! Proponuję żeby zanim zacznie Pan NAKAZYWAĆ, zapoznał się Pan z podstawowymi aktami prawnymi regulującymi pewne sprawy. Na mocy obecnej USTAWY O OCHRONIE ZWIERZĄT (Art.10a p.3 tejże ustawy) obowiązek sprzątnięcia po psie spoczywa na WŁAŚCICIELU (lub osobie, która aktualnie wyprowadziła psa kiedy się załatwił). Nigdy na stowarzyszeniu lub innej organizacji prozwierzęcej! Stowarzyszenie Podaj Łapę podlega jedynie Starostwu Powiatowemu i tylko Starostwo może wydać mu polecenie (głównie zresztą dotyczace spraw organizacyjnych) zgodne z zasadami prawa, statutu stowarzyszenia, (który określa jego OBOWIĄZKI oraz ZAKRES DZIAŁANIA- sprzątania ulic w nim nie ma) i obowiązujących ustaw. Nikt inny (a już na pewno prywatna osoba) nie ma prawa wydawać stowarzyszeniu poleceń, a tym bardziej czegokolwiek NAKAZYWAĆ! Jeśli zauważył Pan nieczystości (bardzo różne są na tym odcinku, nie tylko psie kupy) to należało ten fakt zgłosić służbom miejskim zajmującym się sprzątaniem ulic. Na temat zalegających nasze ulice nieczystości, jak też zachowań niektórych czcigodnych mieszkańców naszego wspaniałego grodu, porozmawiamy sobie w nastepnym odcinku. Jeżeli szanowny Pan Nakazujący ma ochotę się ośmieszać to ani ja, ani Podaj Łapę, nie mamy nic przeciwko temu. Ma Pan takie prawo zagwarantowane w Konstytucji. Innych jednak przestrzegam przed ferowaniem bez zastanowienia nakazów i zakazów. Lepiej upewnijmy się czy mamy do tego prawo, zamiast- być może niechcący- narażać się na śmieszność lub inne konsekwencje. Bo z takiego NAKAZU to nawet PIES BY SIĘ UŚMIAŁ i KOTY TEŻ!!! Ciąg dalszy rozważań na temat psich kup oraz coraz bardziej niegrzecznych i agresywnych zachowań wrogów psów, kotów, właścicieli czworonogów i wszystkiego co żyje – w następnym odcinku. Pozdrawiam Miluś. HAU!HAU!HAU!