Kupię sobie „łesta”!

      Możliwość komentowania Kupię sobie „łesta”! została wyłączona

Witajcie drodzy Przyjaciele! Po świątecznej przerwie miałem rozpocząć nowy cykl opowieści o wychowaniu i prowadzeniu psa od początkowego okresu jego życia. Postępując właściwie możemy mieć z niego wspaniałego przyjaciela i towarzysza na długie lata. Postanowiłem jednak przesunąć troszkę ten cykl po tym, jak zobaczyłem na facebooku jedno zdjęcie. Zainspirowało mnie ono do poruszenia innego ważnego tematu. Moja pani opowiadała kiedyś swojej znajomej o tym jak zbulwersowała ją rozmowa z pewnym panem na temat posiadania psa.” Kundli to ja nie lubię, powiedział ten pan. Kupię sobie spaniela albo łesta (west highland white terier przyp. aut.) to ludzie inaczej będą na mnie patrzeć. Kundla to ja bym się wstydził”.Co moja pani o tym powiedziała , nie przytoczę, ale powiem coś od siebie. JA, MILUŚ, JESTEM PSEM I OŚWIADCZAM WSZYSTKIM: KAŻDEMU PSU JEST DOKŁADNIE OBOJĘTNE TO, CZY JEST PSEM RASOWYM CZY KUNDLEM! JESTEŚMY PSAMI I NIE ROZUMIEMY POJĘCIA RASY! W NASZYM ODCZUCIU WSZYSCY JESTEŚMY JEDNAKOWI! Rasy wymyślił i stworzył człowiek. Dobrze jeszcze, gdy to było uzasadnione potrzebą współpracy, jak w przypadku psów myśliwskich, pasterskich czy stróżujących. Gorzej, gdy wyhodowano rasy tylko po to, aby zaspokoić potrzeby estetyki (?) człowieka. Zaspokojono raczej jego próżność, niejednokrotnie robiąc krzywdę psu (pekińczyk-nadmiernie skrócona kufa {pysk psa przyp. aut.} czy shar pei – opadające na oczy fałdy skóry, które trzeba czasem zaszywać żeby pies mógł widzieć). Nam rasy nie są do niczego potrzebne i nie obchodzi nas kilka papierów, które napisał człowiek na temat naszego rodowodu. To człowiekowi są one potrzebne, nie nam. Jednakowo kocha swojego pana najbardziej rodowodowy rasowiec i najbardziej skundlony kundel. Tak samo oczekujemy miłości i dobrego traktowania. Tak samo jemy, bawimy się , chorujemy, jesteśmy smutni i radośni. I tak samo jesteśmy wierni. Szczerzy i wierni aż do końca, niezależnie od tego czy jesteśmy rasowi czy nie. I tak samo oczekujemy od naszego pana zrozumienia tego, że nie ma dla nas znaczenia tworzenie sztucznych hierarchii, których zresztą nie pojmujemy i dla nas nie istnieją. Nigdy nie zauważyłem, żeby rasowy pies nie chciał się pobawić z kundlem albo nie chciał się z nim zaprzyjaźnić (oczywiście jeżeli obaj mają na to ochotę). Nigdy nie zostałem potraktowany przez znajomego „łesta” z góry. Często to ja go tak traktuję, ale to dlatego, że jestem psim seniorem, a on dopiero wyrósł ze szczenięctwa. Tak mamy! Taka jest nasza hierarchia i wszystkie psy to wiedzą i szanują. Ludzie, jeśli chcą się dowartościowywać to mają całe mnóstwo dziedzin, w których mogą to robić. Nawet razem z nami, jeśli chcą (psie sporty, dogoterapia, przewodnicy psów pracujących-policja, ratownictwo wodne, górskie, pasterstwo). Do tego przydają się rasy – pewne wybrane cechy psa są przydatne dla danej dziedziny. Najważniejsze jest to, że ludzie nie mogą nas traktować jak zabawki dla zaspokojenia własnej próżności i pokazania się sąsiadom i znajomym z rasowym pieskiem. Często taki piesek w domu traktowany jest gorzej niż rzecz, bo tu już nikt go nie widzi i nie przysparza panu czy pani wielkości. A taki piesek jest przecież żywy: chce jeść, pić, bawić się, zabiera nam cenny czas, a czasem- nie daj Boże – nasika. I tu jest problem. Mamy psa, bo tak jest ładnie, czasem modnie. Zapominamy tylko, że to żywe, czujące stworzenie i mamy go kochać jak on nas i zapewnić mu godne życie, nie tylko kiedy inni nas widzą. Jeśli tego nie rozumiemy, każdy pies rasowy czy nie, jest pomyłką i lepiej go nie kupować. Napisałem na początku, że zainspirowało mnie zdjęcie na facebooku. Tak, to zdjęcie pięknego długowłosego owczarka niemieckiego (zwane pop. ON-kami) i dziewczyny ze szczeniakiem kundelkiem. Razem tworzą piękną radosną i chyba szczęśliwą grupę. Nie widać, żeby psy ze względów rasowych były różnie traktowane . Dokładnie widać , że psom ich pochodzenie też jest obojętne. Razem piękny ON-ek (czy ON-ka) i malutki szczeniak – kundelek ze stodoły – zabrany z matką i rodzeństwem przez dziewczyny z Podaj Łapę do domu tymczasowego. Półdziki, prawie zagłodzony, brudny, zarobaczony, przerażony tym, co się dzieje, gdy byli zabierani ze stodoły. Nie znał innego życia. Pewnie zginąłby razem z rodzeństwem, gdyby nie dobrzy ludzie, którzy zawiadomili Stowarzyszenie. Odchuchany w domu tymczasowym, teraz ma już prawdziwy dom. Widać, że szczęśliwy. Widać to najbardziej na tym zdjęciu. Widać, że sprawa rasy nie ma tu znaczenia i oba psy są traktowane jak Psy właśnie. Moi drodzy, czapki z głów, przed takimi ludźmi! Od nich możemy się uczyć właściwego pojmowania problemu i od nich możemy się uczyć właściwego traktowania zwierząt. Zwierząt, które nie są rzeczami a czującymi stworzeniami, co już któryś raz podkreślam. Warto tak postępować, choć nie ma za to wymiernej zapłaty. Zapłatą jest to, że ich właścicielka zamiast jednego kochającego psiego serca ma teraz dwa. Brawo Sandra! Miluś.HAU!!!
(zdjęcie: internet)