Miluś wita

      Możliwość komentowania Miluś wita została wyłączona

31.03.2014 powitanieBędę do Was mówił co tydzień z naszego facebook’a. Będziemy sobie rozmawiać o różnych sprawach, ludzkich i psich. Zanim jednak przejdziemy do konkretnych tematów chciałbym Wam opowiedzieć o sobie. Urodziłem się 8 listopada 1999 roku, a więc w ubiegłym tysiącleciu. Łatwo policzyć, że teraz mam piętnaście lat. Moja mama, Lusia, była sunią pani Basi. Miałem też czworo rodzeństwa. W życiu każdego szczeniaka przychodzi jednak taki moment (ok. trzeciego miesiąca) kiedy Psią Mamę zamienia na Swojego Człowieka. Ze mną też tak było. Pewnego dnia przyszła do nas pani Mariola. Przeżywała wtedy stratę swojego dziesięcioletniego Miśka, który odszedł za Tęczowy Most przez wstrętnego kleszcza. Mimo leczenia nie dało się go uratować. Jak ją zobaczyłem od razu wiedziałem, że to jest Mój Człowiek. Zaprezentowałem się odpowiednio – to, to ja to potrafię! Po dwóch dniach wylądowałem w koszyku Marioli i powędrowaliśmy do lecznicy, gdzie dostałem zastrzyk. Szczypało straszliwie, ale rozumiałem, że to po to żebym nie chorował. Jakoś zniosłem. Potem poszliśmy już prosto do domu Marioli, który od tej pory stał się też moim domem. Przeżyłem tam szczenięctwo i młodość. Całe pięć lat. Mieliśmy też podwórko i ogródek. Czas mijał i doszliśmy do wniosku, że z tym ogródkiem to jednak nie damy sobie rady. Sprzedaliśmy dom i zamieszkaliśmy w bloku na drugim końcu miasta. Nie mamy ogródka, ale za to ile spacerów! Wyprowadzam moją panią trzy razy dziennie . A jak mamy czas to częściej. Zwiedzamy osiedle, chodzimy na łączkę, gdzie spotykam kumpli. Kiedyś graliśmy tam w piłkę (łapałem w locie), ale teraz jestem już troszkę starszy i nie ganiam tak szybko za piłką (jak jakiś szczeniak). Mam też dwoje adoptowanych przyjaciół: bardzo kudłatego psa Frędzla-Ducha i suczkę Misię. Mariola z koleżankami z „ Podaj Łapę” wyratowały ich z opresji, kiedy zostali wyrzuceni przez swoich „ podłych właścicieli” (bo tak tylko można nazwać takie indywidua). Mieszkają na razie u Pana, który udostępnił im część swojego podwórka, ale są nasze. Mają własne podwóreczko, ciepłą budę z dużym dachem i podestem, żeby nie musiały taplać się w błocie, gdy deszcz pada. Mariola codziennie do nich chodzi, karmi i wyprowadza na spacer. Soboty i niedziele mamy wolne, bo chodzi Ania. Gdy Mariola wychodzi do tamtych psiaków, to ja zostaję w domu. Nie lubię, ale czego się nie robi dla pobratymców. Przecież nie dam rady wyprowadzić Marioli i dwojga (tak chyba trzeba o nich mówić, bo to pies i sunia ) psiaków , więc niech wyprowadzają się sami. Ja poczekam, popilnuję mieszkanka i zdrzemnę się trochę. No, to tyle o mnie. Rozgadałem się, ale chcę żebyście mnie poznali, bo będziemy rozmawiali o ważnych sprawach. A może Wy się do mnie potem odezwiecie? Lubię sobie pogadać z przyjaciółmi. Zwłaszcza młodzież bardzo lubię. Zawsze witam się z nimi, gdy siedzą na ławce przy naszej klatce. Teraz już kończę. Za tydzień porozmawiamy już na konkretny temat. Jest o czym mówić. Zaczniemy właśnie od mowy. My, zwierzęta, też do Was mówimy tylko trochę inaczej. Zobaczycie jak. Pozdrawiam wszystkich Przyjaciół z facebook’a. HAU!