Pies Dżok

      Możliwość komentowania Pies Dżok została wyłączona

Miluś wita wszystkich Przyjaciół! W poprzednim odcinku opisałem smutne i tragiczne historie, które wydarzyły się na naszym terenie tego lata. W jednym z ostatnich zdań napisałem, że mimo wszystko, psy kochają ludzi, a „psia wierność” stała się już przysłowiowa. Dziś chciałbym przedstawić kilka dowodów na to. Kilka faktów, które naprawdę miały miejsce i które przeszły do historii. Moi zasłużeni i wierni pobratymcy doczekali się nawet pomników albo miejsca w muzeum. Pierwszym jest Barry-Bernardyn, który żył w latach 1800-1814 na Przełęczy Św. Bernarda i służył w schronisku jako ratownik. Uratował ponad 40 osób zaginionych i zasypanych przez lawiny. Gdy się zestarzał i nie mógł już pracować w 1812r. trafił do Berna, gdzie był utrzymywany do naturalnej śmierci. Po śmierci jego spreparowane ciało trafiło do Muzeum Narodowego w Bernie. Potem, po sporządzeniu odlewu, Barry’ego pochowano na cmentarzu dla zwierząt na Wyspie Robinsona niedaleko Paryża. Następny to Balto-Syberian Husky, który w 1925 r., kiedy dzieciom w Nome na Alasce groziła epidemia błonicy, przy temp -40st. i wietrze 100km/godz.przywiózł szczepionkę z odległego miasta. Wyprawa miała trwać 14 dni (trwała 6), a do przebycia, w obie strony, było 1000 km. Kiedy Gunnara Kassena, właściciela zaprzęgu, dotknęła ślepota śnieżna, przez 20 godz. polegał tylko na instynkcie psa. Balto bezbłędnie odnalazł w zawiei drogę i przeprowadził zaprzęg przez ostatnich 85 km. Mieszkańcy Nome postawili mu w rynku pomnik. Jednak po jakimś czasie Kassen sprzedał zaprzęg. Balto i jego psi towarzysze przez 2 lata żyli w strasznych warunkach w Vaudeville museum, gdzie odnalazł i wykupił ich geograf Georg Kimble. Ostatnie lata psy spędziły pod dobrą opieką w Cleveland. Po śmierci Balto, jego zakonserwowane ciało umieszczono w Cleveland Museum of Natural History. Hachiko- rasy Akita-inu, zakupiony w 1924r. w Odete przez profesora Tokijskiego Uniwersytetu. Pies odprowadzał każdego dnia swego pana na stację i czekał do jego powrotu wieczorem. 21 maja 1925r. profesor zmarł na Uniwersytecie na udar mózgu. Hachiko nadal codziennie przychodził na stację Shibuya i czekał na swego pana przez dziesięć lat. Tam też 8 marca 1935 r. znaleziono go martwego. Do dziś pozostaje w Japonii symbolem wierności i oddania. Istnieje pomnik z brązu Hachiko, a rasa akita doczekała się państwowego protektoratu.
W Polsce też mamy przykłady psiej wierności. Jednym z nich był Dżok. Właściciel Dżoka zmarł na atak serca w pobliżu ronda Grunwaldzkiego w Krakowie. Pies czekał tam na niego i nie dał się nikomu dotknąć. Mieszkańcy miasta dokarmiali go i wreszcie, po roku, Dżok pozwolił się zabrać do domu swojej nowej opiekunce. Gdy, po 7 latach kobieta zmarła, uciekł i błąkał się po torach aż zginął pod kołami pociągu. Krążyły pogłoski, że psie serce nie zniosło drugiego rozstania i Dżok celowo wpadł pod pociąg. W Krakowie, nad Wisłą przy moście Grunwaldzkim 26 kwietnia 2001r., odsłonięto jego pomnik autorstwa prof. Bronisława Chromego. I wreszcie Bezimienny Pies z Gdańska. Na szczycie wału ziemnego, w wartowni mieszkał stary rzeźbiarz. Pewnego dnia pod drzwiami wartowni pojawiła się ranna suka, trzymająca w pysku szczenię. Żyła jeszcze kilka dni. Po jej śmierci rzeźbiarz zaopiekował się szczeniakiem. Gdy nad miastem przeszła wichura wartownia zamieniła się w gruzy, które przygniotły opiekuna (dorosłego już wtedy) szczeniaka. Pies odgrzebał go i pomógł mu się wydostać. Sam padł jednak z wycieńczenia. Pogrążony w smutku rzeźbiarz do końca życia wykonał już jedną tylko rzeźbę – swojego psa. Wały otaczające Gdańsk zostały rozebrane, a w pobliżu wybudowano kamienicę. W niszy na trzecim piętrze umieszczono rzeźbę Psa, bo na tej wysokości mieszkał on ze swoim panem. To tylko kilka najbardziej znanych przykładów psiego przywiązania i oddania człowiekowi. Jest ich dużo więcej w naszym życiu. Jest wielu psich bohaterów, których imion najczęściej nie znamy, pomagających i oddanych człowiekowi. Są w wojsku, policji, straży pożarnej, ratownictwie górskim i wodnym. Są przewodnikami niewidomych, pomagają niepełnosprawnym, są terapeutami. Niezależnie jednak czy pełnią poważną, czasem niebezpieczną służbę, czy strzegą naszych domów, pomagają w pilnowaniu trzód, czy są po prostu psami towarzyszącymi człowiekowi, robią to z jednakowym oddaniem. Chciałbym, żeby ludzie to wiedzieli i rozumieli. Psy zrobią dla człowieka wszystko, jeśli są kochane i prawidłowo wychowywane. Pamiętajcie, że nie ma złych psów – są tylko źle wychowane. To jakiego macie psa zależy tylko od tego jak go wychowacie. Źle traktowany, zastraszony, bity i głodzony pies stanie się z czasem agresywny i może sprawiać problemy. Nie wińcie jednak za to psa, raczej zastanówcie się nad własnym postępowaniem. Może trzeba coś w nim zmienić? Może należy poprosić o pomoc fachowca? A może po prostu zrozumieć i pokochać swojego psa? Nie można też wszystkiego składać na cechy rasy. Znam pitbula i rotweilera, które są przytulankami i kanapowcami. Znam też labradora, do którego nie można podejść tak jest agresywny. To nie wina genów tylko wychowania. Ze słynącego z łagodności labradora własciciel chciał zrobić psa obronnego i akurat w tym wypadku to mu się „udało”- nikt nie podejdzie. Nie wynika to jednak z nauki i wyeksponowania cech rasy,(mądre i fachowe ułożenie w taki sposób psa odpowiedniej rasy ma sens jeśli wykorzystywany jest faktycznie do planowej obrony np. w wojsku) tylko z zastraszenia, bo pies wtedy instynktownie się broni (siebie-nie nas). Osiąga się w ten sposób przerażające i żałosne rezultaty, a psu wyrządza wielką krzywdę. Wszystkie psy jednakowo są wierne i kochają swego opiekuna. Oby ten ostatni zawsze okazał się prawdziwym Opiekunem i oby na tę naszą psią wierność i miłość zawsze naprawdę zasługiwał. Tego życzę wszystkim psom i wszystkim ludziom. Co prawda, ostatnia tragedia zakatowanego Miśka przemawia, a wręcz krzyczy przeciwko jego właścicielowi, ale ja stale mam nadzieję, że takie potwory to wyjątki. Mam nadzieję, że większość ludzi jednak rozumie, że pies to członek jego rodziny, jeszcze jedno „dziecko”, które czuje, kocha i wierzy swojemu opiekunowi. Jeśli to rozumiecie to na pewno otrzymacie od waszego pupila przywiązanie, wierność aż do śmierci i wielkie oddanie. Pozdrawiam- Miluś. HAU!
Zdjęcie ze strony http://pl.wikipedia.org/wiki/Pomnik_psa_Dżoka