W szkole podstawowej w Lisiowólce

      Możliwość komentowania W szkole podstawowej w Lisiowólce została wyłączona

wizyta w szkoleMiluś wita wszystkich Przyjaciół! Dziś opowiem o wielkim dla mnie wydarzeniu z 13 marca. Wydarzeniem tym była wizyta w Szkole Podstawowej w Lisiowólce. Moja pani była już tam z pogadanką i opowiadała mi o tym, jak dzieci z tej szkoły pomagają podopiecznym Podaj Łapę (kalendarze na 2015r.) Bardzo się więc ucieszyłem, że zostaliśmy tam zaproszeni razem. Szkoła uzyskała zgodę rodziców na moje wejście i mogłem pojechać.

Byłem bardzo dumny, że chcą się spotkać również ze mną. Okazało się, że dzieci nie tylko chciały się spotkać, ale czekały na mnie od samego rana z niecierpliwością i to właśnie JA byłem HONOROWYM GOŚCIEM! Wszyscy się mną interesowali i byli bardzo mili, a Pan Nauczyciel nawet „podał mi rękę”, na co ja podałem łapkę (lewą, bo tak zawsze robię). Przez całe dwie godziny byłem w centrum zainteresowania! Mariola opowiadała dzieciom o właściwym postępowaniu ze zwierzętami i o tym jak należy traktować zwierzęcych seniorów (ja przecież też nim jestem). Mówiła o szczepieniach, czipowaniu i zabezpieczeniu psów i kotów przed zagubieniem. Pokazała też wiele potrzebnych gadżetów m.in. moją książeczkę zdrowia, świadectwa szczepień, kaganiec weterynaryjny, smycz automatyczną, obrożę odblaskową, woreczki na kupy i podajnik do nich, który można założyć na kołowrotek smyczy i zawsze mieć przy sobie. Pokazała też adresatkę, którą można zaczepić za obroży i kliker. Zainteresowanie było duże, ale dzieci też sporo wiedziały i zadawały pytania. Przede wszystkim jednak, interesowały się moją osobą! Każdy chciał potrzymać smycz i przespacerować się ze mną. Chodziłem z dziećmi bardzo chętnie, bo lubię chodzić i lubię dzieci. Poza tym, było tam tyle nowych miejsc do zwiedzania i obwąchania! Dzieci chodziły tam, gdzie chciałem (w odróżnieniu od mojej pani, która nie zawsze mi na to pozwala) i pokazały mi całą szkołę. Byłem wszędzie, nawet zajrzałem do kuchni. Potem robiliśmy wspólne zdjęcia i byłem głaskany przez cały czas. Pani Nauczycielka powiedziała nam też o bardzo ważnej sprawie: dzieci adoptowały wirtualnie kotka z naszego facebooka. Nauczyciele sprawują pieczę nad wydarzeniem, a dzieci mają bardzo fajne pomysły na zdobycie pieniędzy na adopcję: m.in. sprzedaż upieczonych własnoręcznie ciasteczek. A kiedy zadzwonił dzwonek na przerwę, dzieci poszły na ciepły posiłek. Nas też zaproszono, ale ja jadam tylko o określonych porach i nie byłem głodny. Porozmawialiśmy sobie w tym czasie z Paniami Nauczycielkami. Potem moja pani poszła z Panią Dyrektor do stołówki. Ja w tym czasie, z Panią Basią i dziećmi z Jej klasy, poszedłem na lekcję. Tam nawet odpięto mi smycz i chodziłem sobie między ławkami, a potem byłem modelem! Dzieci mnie rysowały. Na rysunkach, muszę przyznać, uchwycone zostały moje najbardziej charakterystyczne cechy. Wszystkie te prace z podpisami dzieci zostały wręczone Marioli na pamiątkę. Zostaną w Stowarzyszeniu. Bardzo byłem zadowolony, bo przez cały czas zajmowano się MNĄ, a ja bardzo lubię być w centrum zainteresowania. Trochę tylko niepokoiłem się o Mariolę, bo nie wiedziałem gdzie jest w tym czasie, ale wierzyłem, że Panie Nauczycielki nie pozwolą Jej się zgubić. I nie myliłem się. Odnalazła się w Pokoju Nauczycielskim z Panią Dyrektor. Pani Basia i dzieci, po skończonej lekcji, odprowadziły mnie do mojej pani i po pożegnaniu wróciliśmy do domu. Muszę powiedzieć, że byłem bardzo szczęśliwy, że mogłem spotkać się z dziećmi! Niestety, mój podeszły wiek 16-latka dał o sobie znać. Gdy znaleźliśmy się w domu, pokręciłem się po mieszkaniu, napiłem wody i nie wiem kiedy, zasnąłem na dywaniku na środku przedpokoju niedoszedłszy nawet do swojego łóżeczka. Ale do szkoły jeszcze pojadę, jak mnie zaproszą! Pozdrawiam Miluś! HAU!!!