Znęcanie się nad zwierzętami

      Możliwość komentowania Znęcanie się nad zwierzętami została wyłączona

Miluś wita wszystkich Przyjaciół! Dziś miałem opowiedzieć o nowoczesnych i ciekawych urządzeniach pomagających w rozwiązywaniu problemów wspólnej egzystencji ludzi i zwierząt, ale przesunąłem to na później. Tak postanowiłem po przeczytaniu przez moją panią linka na naszym facebooku. Wpis mówi o przypadkach znęcania się nad zwierzętami i jest tam również wymieniony nasz Radzyń Podlaski.

Chodzi o przypadek zakatowania psa orczykiem przez jego właściciela. Pisałem już o tym po wakacjach, ale teraz sprawa znowu powróciła. Za sprawą tego wpisu znowu wspominamy w bestialski sposób zadaną, niezawinioną śmierć mojego pobratymca, który miał nieszczęście kiedyś trafić do domu i w łapska takiego człowieka(?). Pamięć o tym zdarzeniu wróciła, a wraz z nią wróciły odczucia. Tylko teraz to nie jest już żal i łzy mojej pani. Teraz to jest już tylko złość i chęć ukarania przestępców. Sierść na grzbiecie mi się jeży i zęby same się szczerzą (choć niewiele mogę już nimi zdziałać) aby ich użyć. Mariola mówi, że kodeks Hammurabiego (słynne:”oko za oko”) sam uparcie przychodzi na myśl. Ani my, ani nasi przyjaciele, nie zastosowalibyśmy go przecież, bo nie jest on adekwatny do naszych czasów. Nikt normalny nie zniżyłby się do poziomu tych oprawców, żeby zrobić im to samo, co oni temu nieszczęsnemu psiakowi. Ale myśli przychodza szybko i nie da się ich uniknąć. Czekamy więc na sprawiedliwy wyrok sądu. „Dziękujemy” jednocześnie tym „człowiekom” za wyzwolenie w nas tak niskich uczuć jak złość i pogarda. „Dziękujemy” za „rozsławienie” naszego miasta na forum krajowym. W sytuacji, kiedy Ludzie z Podaj Łapę dwoją się i troją żeby pomóc takim maltretowanym czy bezdomnym nieszczęśnikom, kiedy wielu Ludzi im w tym pomaga adoptując zwierzęta, tworząc domy tymczasowe, wkładając karmę do koszy podczas zbiórek żywności. W sytuacji, kiedy Młodzież godzinami wystaje jako wolontariusze w sklepach podczas zbiórek, kiedy spontanicznie w szkołach organizuje zbiórki żywności, kiedy ludzie wirtualnie adoptują nasze zwierzaki, (nawet z zagranicy), kiedy w Londynie organizują zbiórkę pieniędzy dla moich radzyńskich pobratymców i wreszcie kiedy tylu Ludzi na facebooku wyraża swoją aprobatę i wsparcie dla naszej działalności to takie „rozsławienie” jest, zaiste,”nieocenioną pomocą „. Słów mi wprost brakuje do wyrażenia „wdzięczności” tym, jak napisał pod linkiem Łukasz Tabisz -bezmózgom, za taką „pomoc” w naszej pracy. Nie wspomnę, że słów mi brakuje do określenia tego, co zrobili. Pod koniec sierpnia do Marioli zadzwonił Pan Redaktor ze Wspólnoty z prośbą o opinię w tej sprawie. Wyraziła opinię. Jest podana na łamach Wspólnoty z początku września (02.09.2014.) w artykule Michała Kokoszkiewicza p.t. „Skatowany pies leżał w kukurydzy”. Dziennikarz usłyszał od policji, że sprawcy ” nie działali ze szczególnym okrucieństwem”, zaznaczono jednak, że sprawa jest w toku i zarzuty mogą zostać uzupełnione. Moja pani uważa jednak inaczej. Bo jak można nazwać skatowanie psa do stanu agonalnego? Żaden pies, który ma możliwość ucieczki nie pozwoli się tak skatować. Po pierwszym uderzeniu ucieknie, i na pewno nie będzie czekał na następne (niektóry może jeszcze ugryźć) chyba, że to uderzenie pozbawi go świadomości. Musiałoby być jednak wyjątkowo celne, a takie w wypadku nieuwiązanego psa jest prawie niemożliwe. Pies był przytomny, o czym mówią wypowiedzi świadków zdarzenia i osoby, która udzieliła mu pomocy i wezwała policję. Musiał być więc uwiązany, żeby mogli go tak pobić. Nie mógł uciec. Było to zaplanowane działanie. Skowyt katowanego zwierzęcia słyszała sasiadka. Pani, która go ratowała podała psu wodę i ją pił, podnosił głowę, więc jakąś świadomość posiadał i czuł ból. Już sposób niesienia psa był szczególnie podły. Przeniesienie zdrowego zwierzęcia za sznur zaciśnięty na szyi i za ogon jest okrucieństwem, a co dopiero skatowane, zalane krwią i konające stworzenie wleczone w taki sposób. TO JEST SZCZEGÓLNE OKRUCIEŃSTWO! Lekarz weterynarii, który przyjechał na miejsce zdarzenia i usypiał psa ze względów humanitarnych, po sekcji zwłok powiedział, że nie widział jeszcze tak skatowanego psa (a jest to weterynarz, który pracuje wiele lat). Więc jak to można nazwać? Jakich dowodów jeszcze trzeba, żeby nazwać rzecz po imieniu? Mamy nasz Kodeks Karny, mamy Ustawę o Ochronie Zwierząt, są zapisy prawne określające kary za takie czyny. Najważniejsze jest jednak to, żeby wyroki skazujące wreszcie zaczęły zapadać. Dopuki sądy nie zaczną ferować konkretnych wyroków koszmar krzywdzonych zwierząt będzie trwał. Nie można takich czynów tłumaczyć małą szkodliwością społeczną, bo one nią nie są. Pisałem już o tym. Większość bandytów i morderców zaczynała od zwierząt. Społeczeństwo takich czynów nie aprobuje i domaga się konkretnych kar, młodzież na to patrzy i dorosli ludzie mają obowiązek kształtować ich prawidłowe, a nie patologiczne postawy. Pobłażanie takim czynom i lekceważenie odpowiedzialności za nie temu na pewno nie służy. Młodzież mamy wspaniałą, wrażliwą, protestujacą przeciw nieprawidłowościom i okrucieństwu. Oni widzą ostrzej, reagują żywiej i mocniej niż ludzie dorośli. Dlatego muszą mieć oparcie w działaniach dorosłych. Muszą wiedzieć, że ponosi się odpowiedzialność za swoje czyny. I muszą widzieć, że tak na prawdę jest! To nie jest chęć zemsty z niskich pobudek. Nie, to tylko oczekiwanie na potwierdzenie, że sprawiedliwość istnieje i nie pozostawia takich czynów bezkarnych, bez odpowiedniej”nagrody.”
Nie chcemy więcej takiej „sławy”. Nie chcemy więcej takich wypadków i okrucieństwa. Nie chcemy, żeby nasz Radzyń tacy „ludzie” reprezentowali w Polsce. Mamy tu innych ludzi, którzy są naszą wizytówką i godnie nas reprezentują, jak słynny Karol Lipiński, jak ludzie zdobywający laury w sporcie czy innych dziedzinach życia. Tacy Ludzie nich rozsławiają Radzyń. Tej „innej”sławy nam nie trzeba, ani tym bardziej tych, którzy jej przysparzają. Pozdrawiam- Miluś.HAU!